Historia współczesnej nuki wyglądała tak. Roztrzęsieni odkryciami przyrodniczymi burzącymi obowiązujący światopogląd dociekliwcy szukali jakiegoś ładu i pewnika. Mówimy o końcu Średniowecza i wiekach późniejszych. Zrozumeli, że poznawanie Wszechświata we wszystkich jego aspektach, pewne poznawanie Wszechświata jest możliwe tylko przy określonych założeniach. Zrozumieli wagę eksperymentu, hipotezy, jej potwierdzenia i falsyfikowalności. Zrozumeli również, że spraw duchowych, podległych wierze, nie da się roztrzygnąć w drodze badań zaprojektowanych przez człowieka, bo ani żadna z hipotez nie będzie mogła być udowodniona ani obalona. Dziedzina ta nie podlega powtarzalnym Prawom, charakterystycznym dla natury. Świadomie więc sformułowali swą ograniczoność poznawczą i ustalili zasady jakim rzetelnie wykonywane badania powinny podlegać.
Strzeszczam bardzo, ale to bardzo. Proces dochodzenia do aktualnych standardów filozofii nauki trwał długo i trwa nadal, ewoluując i na pewno jeszcze nie raz ulegnie zmianie. Na przykład falsyfikowalność, czyli tworzenie wraz z hipotezą projektu eksperymentu, który by tę hipotezę mógł obalić jest wynalazkiem XX wieku. Wszystkie ustalane reguły miały za zadanie oddzielić poglądy naukowe od nie-naukowych. I tylko tyle.
Od tamtych czasów do dzisiaj dzieje się rzecz zabawna. "Racjonaliśli", scjenotlodzy itp. reguły dyscypliny jaką jest nauka biorą jako filozofię życia. Fakt ułomności nauk przyrodniczych, tego że nauka nie jest w stanie zabrać się za aspekty np. metafizyczne uznają za potwierdzenie nieistnienia czegokolwiek innego. Skoro czegoś nauka nie może zbadać, tego nie ma.
A przecież w obrębie nauk nie da się właściwie nic udownodnić, ale o tym kiedy indziej.
"Racjonaliści" - mienią się posiadaczami pełni rozumu i wyjaśnienia oraz tymi, którzy posiedli Wiedzę. Taką, która jest obiektywna i słuszna. Wyjaśnia ona, że świat powstał w Wielkim Wybuchu, ekspanduje i tworzy lokalne zawirowania i fluktuacje. Te generują, dzięki prawom przyrody: galaktyki, gwiazdy, planety. Wsród Praw i Równań opisujących świat nie ma miejsca dla Boga - żadna z formuł matematycznych nie potrzebuje dodatkowego składnika; działają i bez niego. To prawda, potwierdzam.
Zdarzyło się miejsce we Wszechświecie, które według Równań musiało się zdarzyć - Ziemia. Świat był skazany na Ziemię już w pierwszej chwili Wielkiego Wybuchu. Dalej szedł tylko programem wytyczonym przez Prawa i Równania. Ziemia ostygła z lekka z zewnątrz (Równania Termodynamiki), dostała solidnego kuksańca z kosmosu (Prawa Keplera, Newtona) i przygotowała swoją skorupę na nową jakość (Chemia Ogólna). Wszystko pasuje do schematu, nie ma miejsca na Ducha unoszącego się nad wodami. Spostrzegam zaskoczony, że wszysto to może być prawda!
Ziemia wystawiona na warunki determinowane działalnością wewnętrzną oraz pobliskiej gwiazdy zmusiła Chemię Ogólną by ta, stymulowana prądami piorunowymi urodziła Chemię Organiczną. Poród obył się wyłacznie siłami natury, siłami Praw i Równań. Mogłoby tak być, przyznaję, ale od tego momentu zaczyna się problem "racjonalizmu" z przemożnym młynem Abstrakcji. Jeszcze póki Prawa i Równania próbują się borykać z takimi istniejącymi przecież tworami jak "samiec alfa", "przewaga", "pościg", jeszcze coś tam, piąte przez dzisiąte wychodzi z sensem. Ale im dalej w las tym sromota coraz większa.
Człowiek okazał się niesłychanie płodnym generatorem abstrakcji, od której odbijają się racjonalne próby sprowadzenia zasady działania wszechświata do praw odpowiadających za zachowanie materii, energii, pól i sił.
Zadania domowe dla "racjonalistów":
Wniosek: chcąc opisywać CAŁY świat, wliczając Ziemię i jej mieszkańców do puli nauk "fizycznych" bezwzględnie trzeba dodać także przyrodnicze (w znaczeniu przyrody ożywionej), społeczne, psychologiczne i wiele innych, które charakteryzujemy jako "humanistyczne".
Mianujący się "racjonalistami" przekonani są o wyłącznie przyrodniczym charakterze swiata. Nie ma ducha, nie ma woli, nie ma nic oprócz praw przyrody i zbiegów okoliczności, które muszą doprowadzić do powstania życia w dogodnych warunkach.
Należę do zwolenników umieszczenia tablicy pamiątkowej w miejsce znanego nam doskonale krzyża i prawie dokładnie w to miejsce. Ze względów praktycznych postawiłbym ją tuż obok ogrodzenia. Jasnym stanie się dlaczego upierałbym się za wspomnianą lokalizacją gdy przedstawię opinię na temat treści tablicy. Otóż wyobrażam ją sobie tak "W tym miejscu Naród Polski (data) dał szczególny i solidarny wyraz swej żałobie po tragicznej śmierci Rodaków: następują imiona i nazwiska oraz funkcje, najpierw Prezydent z żoną, reszta alfabetycznie".
Miałem okazję być pod Pałacem w tamte dni i uważam, że upamiętnieniu na równi powinny podlegać zmarłe osoby jak i spontaniczny zryw w jakim wówczas uczestniczyliśmy. A właśnie tam było jego epicentrum.

Foto: PAP/Paweł Kula (zdjęcie ukradłem - przepraszam)
Od kilkunastu miesięcy obserwuję w polskim Internecie falę nieuczciwych zachowań. "Poznaj datę swojej śmierci", "Jakie jest Twoje ryzyko zachorowania", "Sprawdź ile schudniesz", "Którą półkulę mózgu masz nadrzędną" - takimi lub podobnymi tytułami w sekcji płatnych reklam zachęcają nas hochsztaplerzy a to w wynikach wyszukiwania Google a to na dowolnych innych stronach, które inkludują reklamy firm zewnętrznych.
Jeżeli też znasz to zjawisko i denerwuje Cię podobnie jak mnie, ale już nie chcesz czytać dalszej części artykułu, może jeszcze przejdź do ostatniego akapitu.
Odwiedźmy jedną z takich stron. Jest typowa dla całej grupy i posługuje się podobnymi sztuczkami.

Kusząco i nieco rozrywkowo wygląda propozycja dowiedzenia się ile nam jeszcze życia zostało. Przeszedłem więc cały, kilkudziesięciopunktowy test (duża liczba pytań, niektórych debilnych, jest konieczna do wzmożenia desperacji badanego). Na końcu dowiaduję się... że to nie było za darmo. Muszę wysłać SMSa o nieznanej wartości.

Przechodzę więc do regulaminu, by dowiedzieć się ile kosztuje SMS:

Nie, nie ja zamazałem wartość, nikt nie zamazał - ona tam jest, jest ukryta, czyli zrobiona czarną czcionką na czarnym tle. Niegłupie, co? Podana wartość to 19 zł. Myślicie, że to dużo? O, nie! Bo to nie koniec. Zgaduję, lecz jestem tego pewien, że jest to wartość netto, brutto to 23,18 zł. Czy to dużo? Nie wypowiadajmy się na ten temat, bo to nie koniec! Zdziwiło mnie na tej stronie, że regulamin nie mówi o dwóch SMSach, które trzeba wysłać, bo zawsze są to dwa SMSy ale o drugim potencjalny uparciuch dowiaduje się po wysłaniu pierwszego. Zdziwienie ustąpiło gdy zajrzałem do źródła strony z regulaminem (5 linijka od końca). Ufff, mój obraz świata nie rozpadł się w drzazgi. 46,35 zł, czy to dużo? Rekordzista, którego znalazłem kosztował chyba ponad 70 zł.

Jaka jest moja rada na to, godne potępienia, zjawisko? Otóż klikanie płatnych reklam prowadzących na podobne strony - reklamodawca płaci za każde kliknięcie. Im więcej będzie nas klikających tym mniej opłacalny będzie oszukańczy proceder.
Idąc za ciosem zrobiłem zestawienie treści prezentowanej na głównych stronach 3 popularnych portali informacyjnych. Fantastycznie się złożyło ponieważ mamy 1 sierpnia - rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. To uważam dzisiaj za temat pierwszoplanowy. Zobaczmy czy zgadzają się ze mną Onet, Interia i Wirtualna Polska. Skany pochodzą z ok. południa.
Na czerwono zaznaczone są tytuły i zapowiedzi związane z Powstaniem Warszawskim:
Onet

Wirtualna Polska

Interia

Dla Interii ważniejszy niż Powstanie jest na przykład ślub pani Clinton. Jedynie Onet wykazał się w tym względzie stosownym do okazji poziomem. Nadmienię, że oprócz tematów z Warszawy 44 roku są jeszcze na tym portalu dwa poświęcone ogólnie II wojnie światowej, których nie zaznaczyłem.
Czy w związku z rocznicą zanotujemy jakiś ruch w tematach erotycznych lub o podtekście erotycznym?
Onet:

Wirtualna Polska:

Interia

W tej kategorii "wygrywa" WP popisując się wyjątkowym brakiem smaku nie tylko w natężeniu tematu ale i w doborze zdjęć. Nie pierwszy zresztą raz. Dalej jest Onet, a najlepiej przyswaja się Interię, która, pomimo że i tak posługuje się oddziaływaniem na najniższe emocje odbiorcy, zachowała największy takt jeśli chodzi o fotografie. Nie są one w żadnej mierze wulgarne jak niektóre na WP.
Jednym z moich osobistych wskaźników nierzetelności dziennikarskiej jest używanie przesady, próba nieustannego szokowania czytelnika. Na kolejnych zrzutach zaznaczyłem właśnie przesadę (zielony). Przy okazji naniosłem też plotki (pomarańczowy).
Onet

Wirtualna Polska

Interia

Najmniej "przesadzony" jest Onet. Te tytuły, które zaznaczyłem też nie do końca są przewymiarowane w stosunku do treści, ale żeby zachować jednolity system podległy wyróżnieniu bo zawierały słowa lub zwroty wskazujące na pewne skrajności. Interia już delikatnie używa narzędzia wyolbrzymienia, zaś mistrzem jest WP. Typowo na ich stronie możemy znaleźć przynajmniej kilkanaście zwrotów typu (przepisuję z dzisiejszego wydania strony): przełom, uwielbia, najdziwniejsze, totalna, najgorętsza, najbardziej, najpiękniejsze, desperacko, szok, najlepsze, przełom, zaszokowane, rewelacyjny, cudowny gol, potworny, wybitny, niepokonany, wszyscy, najmocniejszą, w szoku, mordercza. Mnie osobiście konwulsje jakieś biorą od tego. "Jak szybko pozbawić słów właściwego znaczenia." - taki będzie nosiła tytuł książka wydana przez redaktorów WP. Używają oni słów mocnych do przedstawiania banalnych treści. Nie pierwszy zresztą raz.
Zwróciłem jeszcze uwagę na elementy "religijne", a właściwie "rzymskokatolickie". Najliczniej występują na Onecie, przy czym zależnie zapewne od czytającego mogą być odbierane jako bardziej pozytywne lub negatywne. Dlatego skupiłem się na obiektywności. Jedną uznałem za obiektywną, 3 za subiektywne z natury, ponieważ pochodziły z działu opinii użytkowników z nacechowaniem negatywnym do Kościoła. W dziale "Strefa Wiary" z 6-ciu pozycji 3 można uznać za obiektywne 3 subiektywne, w tym jedną płytką i niekompletną i pewnym stopniu nierzetelną. Na WP temat nie występuje, ale już Interia podobnie jak Onet posługuje się wypowiedziami użytkowników aby kilka tytułów sprzedać. A wypowiedzi jak to wypowiedzi - plejada skrajności.
Są momenty ważne, jak dzisiejszy dzień, w których uważam, że należy zapomnieć o animozjach i nie wyciągać ich na wierzch i nie podsycać, zostawiając choćby na kolejny dzień. Księża właściwie zawsze byli z polskimi żołnierzami, sami walczyli, ginęli. To chyba nie moment na wprowadzanie do repertuaru strony głównej portali elementów różniących i wskazujących na to co złe w Kościele, ale ewentualnie okazja do przypomnienia wkładu powstańczego czy martyrologii kapłańskiej i zakonnej, jeśli już chcielibyśmy pisać o osobach konsekrowanych.
Nie wiem na ile przedstawiony styl prowadzenia serwisu jest charakterystyczny zawsze dla wymienionych portali. Jedynie WP przyglądam się od kilkunastu dni i cały czas trzyma ten sam poziom. W pozostałych przypadkach nie śledzę regularnie by móc wypowiedzieć się czy tak jest zawsze. Może ktoś wie.
ciąg dalszy wpisu z 26 lipca 2010
Kilka dni... może dwa, może mniej i kolejne zawiadomienie:

"Witaj Rejestracja!"... pomyłka, to nie do mnie, to jakąś "Rejestrację" Dorota z Agnieszką zaprosiły. Zapoznam Was jeszcze z Agnieszką Gruszką:

Agnieszka Gruszka 28 maja w ciągu godziny, jedynej godziny aktywności na facebooku wykonała kilkadziesiąt opatrzonych rozmaitymi ikonkami akcji, w tym jak widzicie zgubiła psa a minutę później odnalazła klucze. A przecież zgubiła psa - dziwne.
Domyślamy się, że A.G. jest postacią fikcyjną, lub której konto zostało zawłaszczone i użyte w celach reklamowych przez oszukańczy mechanizm używany w niektórych portalach społecznościowych w celu zwiększenia swych rankingów.
Twierdzenie:
Portal (a przecież i nie tylko), który posługuje się oszustwem w celu osiągnięcia korzyści traktuje ludzi przedmiotowo i bez szacunku. Liczy się przemiał. Mogę przypuszczać, że wykupując reklamę na takich stronach mogę być oszukany, bo na to pozwala mentalność twórców.
syf, nieuczciwy, złodziejski portal, szajs, dno
Aby wejść na bloga, przepraszam się ze stroną główną WP. Zrobiłem tak i dzisiaj. Dzisiaj czyli 26 lipca 2010. W kraju nic się szczególnego nie dzieje. Za oknem nic się szczególnego nie dzieje. Można by się spodziewać, że "wiadomości" tchną nudą. Dla kogoś kto wie jak działa współczesne, komercyjne "dziennikarstwo" tak właśnie jest, bo zawsze jest to samo. Lecz dla większości osób, które dzięki sprytnym technikom opartym na gmeraniu w niskich pobudkach dostają oczopląsu od natłoku niewyobrażalnie sensacyjnych nowinek, świat wydaje się żyć niesamowitym tempem, za którym nie sposób nadążyć.
Bzdura!
Zrobiłem zrzut strony głównej portalu i poddałem subiektywnej ocenie. Na różowo zaznaczyłem fragmenty, które uznałem za erotyczne lub z podtekstem erotycznym, na pomarańczowo plotki (kto z kim, dlaczego zdradził, ile ktoś ma lat, dlaczego bywa regularnie w klinice itp.), na turkusowo kryminał, na zielono przesadę.

Tam gdzie kolor jest czarny nałożyły się trzy kolory, ciemnozielony zaś to zielony + turkusowy.
Wyjaśnię jeszcze co rozumiem przez "przesadę". Otóż wszystko to, co w dosyć nudnym dniu zostało opisane słowami (nie wymyśliłem ich, wszystkie one występują. Lecę po kolei):
skandal, nareszcie, skandal, tajemnicy, legenda (kina), nigdy, 100%, wszyscy, najseksowniejsze, skesbomba, za duże piersi, coraz większe piersi, najchętniej, gwiazd, przyćmił wszystko, tylko, tego jeszcze nie było, zupełnie, fatalnej, pierwsza, najdziwniejszą, nowa potęga, wychwala pod niebiosa, megagwiazdę, transferowy cyrk, zaniemówił, upokorzenie, wszyscy chcą, to już pewne, za niskie, szok, alarmują, mordercza.
oraz to co było nieadekwatne postawionymi na końcu zdania wykrzyknikami do pospolitej treści kryjącej się pod danym tytułem.
Oczywiście zapoznawszy się z artykułem sygnowanym sensacyjnym tytułem każdorazowo czuję rozczarowanie mające źródło w zderzeniu pobudzonego zapowiedzią apetytu z banalnością ukrytego pod nim pokarmu.
Zdumiewającą obiektywnego badacza ciekawostką jest to, że elementy erotyczne pojawiają się w działach: Finanse (1 tytuł na 8, jedyny wyróżniony), Praca (1 na 4, jedyny wyróżniony), Rozrywka (4 na 10, 1 wyróżniony na 1 wyróżnionych ogółem), Kobieta & Facet (5 na 8, 2 wyróżnione na 2 wyróżnione ogółem), Społeczność (3 na 8, 1 wyróżniony na 2 wyróżnione ogółem).
Spodziewać się możemy, że polski obywatel jako główną rozrywkę posiada... nie, nie seks - czytanie artykułów o gwiazdach porno, oglądanie nóg i dekoltów innych, niż własne, pań. Nastolatkowie winni zaś wiedzieć, przygotowując się do życia, że w relacjach między mężczyzną a kobietą najważniejsze jest zapoznawanie się z artykułami o rozmiarach biustów, zdradzie, wyuzdanym ubiorze, i oglądaniu nóg innych, niż własne, pań.
Bzdura!
Od jakiegoś czasu, może roku, dostaję co kilkanaście dni informację z różnych serwisów społecznościowych, że jakiś mój rzekomy znajomy czy znajoma zapraszają mnie doń, bym obejrzał i zachwycił się a to zdjęciami, a to mnóstwem przyjaciół, którzy czekają już tylko na mnie.
Sprawdziłem. Wszystko to stek bzdur i cholernie nieuczciwa kampania reklamowa. Osoby są fikcyjne, nie odpisują, nie mają zdjęć, nie znam ich, a przychodzące zwroty listów, bo czasem przychodzą, nadawane są przez serwer w domenie danego portalu.
Na samym dole otrzymanego spamu do działania zachęca link "Możesz rezygnuj". Możesz i możesz, ale nie zrezygnujesz, bo albo chronicznie pojawiające się błędy podczas procesu "możesz rezygnuj" sprawią, że zrezygnujesz z wypisania, a jeśli uda się sztuka, to i tak na nic. Parę dni i powtórka murowana.
Czy jest możliwość naubliżania adminom? Nie ma. Dział "kontakt" przezornie nie istnieje. Czyli co, pozostaje cierpliwie znosić bezczelne praktyki?
Piszę pod natchnieniem wiadomości jak poniżej:

Sthyle.fm - nieuczciwy, syf, zaraza, spam, gnój, debile
Dwa tytułowe określenia przychodzą mi momentalnie do głowy gdy pomyślę o katastrofie samolotowej w Smoleńsku. Smucę się stratą lecz cieszę się ze skutków jakie może przynieść i prawdopodobnie przyniesie śmierć tych 96 osób.
Śmierć doskonała - tak nazwałem śmierć, którą sam chciałbym ponieść, której zazdroszczę ofiarom wspomnianej katastrofy. Nie chodzi o formę, ale o owoc. Najczęściej ludzie umierają ot tak po prostu, po ludzku - żałobnie, bezwzględnie, cicho, smutno. Dla kontrastu, pasażerowie feralnego lotu zginęli wydając plon stukrotny.
Czyż ludzie których sensem życia była pamięć o zbrodni stalinowskiej na swoich rodzinach a naszych obywatelach mogli zrobić coś większego byśmy my i cały świat to pamiętał? Nie mogli. Jedna chwila i świat o tym WIE.
Czyż Prezydent Kaczyński, który o to się starał, mógł w obecnej chwili zrobić coś co pozwoliłoby uczynić krok naprzód w stronę wyrównania zakłamań historycznych w Rosji? Nie mógł. Jedna chwila i "Katyń" trafił do rosyjskich domów.
Czyż duchowni, politycy, ogólniej - polscy patrioci mogli zrobić coś więcej dla wewnętrznego pojednania narodu i skłóconych partii? Nie mogli. Kilka dni i szeregi się zwarły.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Komentarze rzucone na rzeczywistość (by się rozwijać) z przeplotem aktualnie doskwierających mankamentów Internetu (by się wyładować)